Instagram [wywiad Łucji Mikulskiej z Agnieszką – autorką instagramowego profilu “Żona z kredensem”]

Rozmowa z Agnieszką autorką instagramowego profilu “Żona z kredensem”

Łucja: Pytanie, przed którym nie mogę się powstrzymać i muszę je zdać na wstępie dotyczy
kredensu. Co to za ciekawa historia i skąd taki pomysł na nazwę profilu?
Agnieszka: Dojście do tej nazwy to był pewien proces. Jeszcze przed założeniem konta na
Instagramie byłam na rekolekcjach, gdzie stwierdziłam, że zamykam się w życiu na pewne
sprawy, a że ja lubię myśleć obrazami, to widziałam siebie zastawiającą drzwi… kredensem. Itak powstało w mej głowie hasło: „move the kredens”, które sobie powtarzałam w pewnych sytuacjach. Na początku tak też nazywał się mój Instagram. Nie było to jednak jasne dla szerszego grona odbiorców i było dziwaczną hybrydą angielskiego i polskiego, więc zmieniłam nazwę na „żonę z kredensem”. Nawiązuje do poprzedniej nazwy, jest dla mnie ważna, a jednocześnie w kredensie można przechowywać różne rzeczy, więc mieści się w tym to, co jest na moim koncie na Instagramie.

Ł: Bardzo podoba mi się to porównanie. Czyli Instagram jest dla Ciebie takim miejscem do
przechowywania wspomnień i pięknych chwil. Zapełniasz ten swój wspomniany kredens od
ponad 6 lat. Czy dostrzegasz jakieś zmiany w funkcjonowaniu serwisu?
A: Och, oczywiście! 6 lat temu nie było jeszcze tylu kont firmowych, nie było Instastory,
całe dyskusje toczyły się pod wrzucanymi zdjęciami. Na pewno było bardziej kameralnie,
zdjęcia nie musiały być takie profesjonalne, nie liczył się aż tak bardzo wygląd siatki.

Ł: Wolałaś ten kameralny Instagram od zdominowanego przez profesjonalne profile?
A: Wolałam ten kameralny i przytulny serwis. Rozumiem jednak, że dla wielu jest to szansa
na promowanie swojego biznesu i nie ma w tym nic złego.

Ł: Jak myślisz czego dzisiejsi odbiorcy oczekują od profilu na Instagramie? Czy Twoim
zdaniem poszukują tu wartościowych treści czy raczej chcą „nacieszyć” oczy pięknymi
kadrami?
A: Myślę, że z jednej strony trochę to zależy od konkretnego odbiorcy, ale ogólnie uważam
że samo ładne zdjęcie już nie wystarcza, tak samo jak przy samej treści mało kto się zatrzyma bez dobrego zdjęcia. Nie przyciągnie się nowych odbiorców tylko jednym albo tylko drugim. Owszem, ładne zdjęcie może sprawić, że ktoś je polubi, ale to już za mało, żeby został na dłużej. W tej chwili, jeśli faktycznie chcesz rozwijać swoje konto na Instagramie, to jest to pełnowymiarowa i przemyślana praca. Chyba, że Ci na tym nie zależy i robisz to tylko dla przyjemności – to już inna para kaloszy.

Ł: Twój Instagram w ostatnim czasie jest głównie książkowy. Tworzysz piękne, klimatyczne
flat laye. Skąd czerpiesz inspiracje?
A: Och, dziękuję bardzo! Nie wiem, czy są tak bardzo klimatyczne i moja odpowiedź
zabrzmi banalnie, ale z życia. Na zdjęciach przedstawiam to, co mnie otacza, nie kolekcjonuję rzeczy pod Instagram, są to po prostu przedmioty, które mam w domu, na które przyjemnie mi się patrzy w zestawieniu z książką. Oczywiście przeglądam Instagram i czasami wpada mi coś w oko, ale to głównie z ogólnego klimatu zdjęcia. Gdybym prowadziła profesjonalny profil, to pewnie poświęcałabym temu więcej czasu, a tak… To po prostu odbicie mojego świata.

Ł: Zdarza Ci się wstawać bladym świtem żeby złapać dobre światło do zdjęć?
A: Nie, ale zdjęcia robię głównie w weekendy i wtedy, kiedy pracuję na popołudniowej
zmianie – czyli kiedy mogę je robić przed południem.

Ł: Jak dużo czasu pochłania tworzenie takiej aranżacji na potrzeby sesji?
A: Bardzo różnie. Jeśli robię serię zdjęć (a tak jest najwygodniej), to kilka godzin, ale
pojedyncze zdjęcia, to około pół godziny. Plus oczywiście proces myślowy, którego nie da się zmierzyć, bo działa on u mnie w tle, przy innych czynnościach.

Ł: Co dobrego wnosi do Twojego życia działalność na Instagramie?
A: Och, myślę, że najważniejszą sprawą są relacje. Mam kilka osób, które znam tylko z
Instagrama i naprawdę są to bardzo wartościowe relacje. Żywe. Niektóre kończą się
spotkaniem w realu, niektóre wymianą listów, inne pozostają wirtualne. Mimo to są cenne.
Instagram zachęca mnie też do tworzenia, nawet takiego malutkiego – brushletteringu,
próbowania akwareli, bazgrania w bullet journalu.

Ł: Czyli oprócz relacji ważne są dla Ciebie czerpane stąd inspiracje. Jakie konta są dla
Ciebie największą inspiracją i dlaczego?
A: Bardzo inspirujące są dla mnie np.: woodland.soul oraz najpiekniej_handmade. Lubię
przeglądać też rożne profile poświęcone bujo (bullet journal), ikonom czy kaligrafii. W
szeroko pojętej sztuce, w rękodziele bardzo ważne jest, oprócz ćwiczeń i eksperymentowania oczywiście, również obcowanie ze sztuką. Nasycanie się nią. Na Instagramie jest ona na wyciągnięcie ręki – nie trzeba poświęcać wiele czasu na szukanie, wystarczy odpowiedni # i juz oglądam prace innych ludzi. Mogę uczyć sie dzięki temu też nowych technik, na które nigdy bym nie wpadła sama.
Ł: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Może Ci się również spodoba