Postać w odbiciu, czyli jak człowiek postrzega sam siebie. Okiem osoby z typem osobowości bordeline – [wywiad Zofii Pawluk]

ZP: Chciałabym żebyś na początek wymieniła trzy pierwsze słowa, które Ci przyjdą na myślw związku z Twoją tożsamością, Twoją osobą.

KD: Czy mają to być cechy ogólne, czy coś bardziej określonego?

ZP: Trzy pierwsze słowa, jakie Ci przyjdą na myśl, którymi miałabyś scharakteryzować siebie jako indywidualną jednostkę.

KD: Przede wszystkim powiedziałabym, że „kontrasty”, „regularny”, a trzecim byłoby „niesymetryczne”.

ZP: Klaudio, zaobserwowano u Ciebie typ osobowości borderline, który między innymi charakteryzuje się niejasnym obrazem własnej tożsamości. Czy taki kryzys tożsamości towarzyszy Ci od zawsze, czy od pewnego momentu życia?

KD: Ogólnie wydaje mi się, że teraz, jako osoba dorosła mogłabym powiedzieć, że od zawsze czułam się trochę dziwna, trochę taka na uboczu. Kiedy zaczęłam to bardziej sama w sobie obserwować, to raczej całe nasilenie padło, tak jak u większości osób, na etap dorastania – kiedy byłam w gimnazjum i człowiek zaczynał być bardziej świadomy tego, co się wokół niego dzieje i co się z nim dzieje, że ludzie są różni.

ZP: Czy jesteś w stanie opisać jak ta osobowość, typ osobowości przeszkadza Ci w zdefiniowaniu własnego „ja”?

KD: Myślę, że cały problem polega na tym, że osoby z borderlinem mają przeważnie, nie wszystkie, bardzo duże poczucie takiej pustki w środku. Takiego odrealnienia. Ja osobiście nie czuję się jakbym była „rzeczywista”. Tak jakby rzeczywistość sobie płynęła obok mnie, a ja jestem tylko teraz i znam tylko siebie z przeszłości, a nie za bardzo zastanawiam się nad tym, co się będzie działo w przyszłości. Nie do końca biorę rzeczywistość na poważnie i uważam, że moje życie jest bardzo losowe przez to, że jestem taka oderwana od rzeczywistości, a to bardzo przeszkadza w określeniu samego siebie. Tak jakby w jednej chwili jesteś taka, a w drugiej już inna, bo nie czujesz za bardzo tego upływu czasu i tego co się dzieje.

ZP: Nie czujesz nigdzie jakiś punktów zaczepienia?

KD: Są takie stany, że ja się czuję „jakaś”. Mam kilka takich swoich określonych stanów, które bardzo często są sprzeczne ze sobą. Raz się czuję taka, raz się czuję inna. Moje zachowanie, mój wygląd zewnętrzny, całe moje poczucie własnej siebie jest uzależnione od tego w jaki stan akurat wpadam. Z upływem czasu je [te stany] już w miarę poznałam, ale czasem pojawia się coś nowego, i różnie się na to reaguje.

ZP: Czy posiadasz własny model idealnej siebie, lub wzór do którego chcesz dążyć? Albo może już go osiągnęłaś?

KD: Myślę, że nie. Generalnie lubię cały ten etap, który się przechodzi w momencie, kiedy uświadamiasz sobie, że coś jest nie okej. Na przykład, że jesteś bardzo zawistna, a to jest zła cecha. No, ludzie nie przepadają za zawistnymi ludźmi. W momencie kiedy odkrywasz, że jesteś zawistna, odkrywasz punkty, w których to z ciebie wychodzi, stajesz się ich świadoma i możesz je eliminować. Bardziej się skupiam na tym etapie „przechodzenia”, odkrywania tych rzeczy, które się we mnie nie podobają, niż faktycznego zastanawiania się nad tym jaka mogłabym być, gdybym „coś tam coś tam” porobiła. To jest dla mnie zbyt odległe w perspektywie tego, co się dzieje teraz i raczej skupiam się na rzeczach, które są aktualnie. Znajduję jakiś problem i staram się go od razu rozwiązać.

ZP: Tak na bieżąco?

KD: Tak, na bieżąco. Nie skupiam się za bardzo np. „a, chciałabym być bardzo dojrzałą kobietą z własnym domem i w ogóle”, tylko staram się skupić na tych wewnętrznych problemach, które już są, a nie zmieniać nagle wszystko o sto osiemdziesiąt stopni.

ZP: Od jakiegoś czasu interesujesz się literaturą psychologiczną, prawda?

KD: Tak, zgadza się.

ZP: Czy dzięki temu, czego się dowiedziałaś z tej literatury, łatwiej jest Ci na bieżąco analizować samą siebie?

KD: Uważam, że samoświadomość jest podstawą pracy nad własnymi błędami, nad własnymi problemami. Znajomość tego, co nam w głowie siedzi jest absolutną podstawą. Tak samo nie zaczynasz takiego poważnego rysowania, póki nie znasz anatomii człowieka. Jedna książka mi bardzo pomogła. Dostałam ją w prezencie od mojej przyszłej teściowej, nazywa się Nienawidzę cię! Nie odchodź! [Jerold J. Keisman, Haul Straus]. To jest właśnie książka dedykowana osobowości typu borderline i ona opowiada jak sobie radzić w momencie, kiedy jesteś w najbliższym otoczeniu takiej osoby, lub sama nią jesteś. Podpowiada jak możesz sobie pomóc i ewentualnie jakich rad możesz szukać u specjalisty. Jeżeli ktoś ma problem ze sobą, jest niepewien, chciałby się trochę dokształcić. Nie wie co to jest, czuje że coś jest nie tak, to dobrze jest się w ten temat trochę bardziej zagłębić. Tylko że też trzeba to czuć, bo wiadomo że nie każdy chce. Ludzie wolą przejść tę drogę z psychologiem, który ich w pełni nakieruje, a dużo osób też próbuje dołożyć coś swojego, taką swoją cegiełkę. Trzeba znaleźć po prostu sposób, który nam odpowiada.

Może Ci się również spodoba